Białe jest białe, a czarne jest czarne

czwartek, 22.03.2007, 15:00

Nietrudno zgadnąć, kto w IVRP stwierdził, że nikt go nie przekona, że białe jest białe a czarne jest czarne. Porównanie do barwy białej i czarnej jest zupełnie na miejscu po dzisiejszym dniu na uczelni. Na potrzeby chwili obecnej przyjmijmy, że białe to pani od wykładów, czarne to pani od ćwiczeń.

Zazwyczaj ćwiczenia z wykładami miały tyle wspólnego co Francuz z Anglikiem. Dziś było jednak inaczej – przypadek sprawił, że i na wykładzie i na ćwiczeniach była mowa o tym samym. Dziś oto można było się naocznie przekonać, jak daleko pada doktor od doktora…. Różnica w sposobie przekazywania wiedzy była kolosalna. O ile na wykładzie (który był pierwszy) można było wszystko bez problemu zrozumieć, mimo że był cały po angielsku, o tyle na następnych ćwiczeniach (na których już przecież mieliśmy pewne zaplecze z wykładu) można było zrozumieć tyle co nic. I to pomimo faktu, że wtrącenia po polsku były na porządku dziennym.

Naszła mnie w pewnym momencie myśl: … czy kiedykolwiek nadejdzie kiedyś dzień, w którym naprawdę nie miałbym na co narzekać po czwartkowych zajęciach z przedsiębiorstw finansowych? To retoryczne pytanie pozostawiam otwarte – odpowiedź jest łatwa do przewidzenia. Cóż bowiem miałoby mnie nastrajać pozytywnie? Czyżby kolejny dialog w stylu:

dr Chaos: What do we have to do if we have to sell our bonds at this price?
(chwila ciszy)
ja: sell them?
dr Chaos: Yes, that’s it. Wake up!

czy też może tradycyjne:

Is it correct?

A może kolejny kwiatek:

Before I will do this, I will clear the table

Table? Is it correct? Pewnie jej chodziło o tablicę w sensie blackboard, ale kto to wie… Baba jest zakręcona na maksa…

Momentami czuję, że brak słów na opisanie pewnych zjawisk. No nic, życie nie zawsze usłane jest pozytywami…. Teraz czas zabrać się za pracę – moje zaległości są większe niż żenada na ćwiczeniach czwartkowych. To jasne jak to, że białe jest białe a czarne jest czarne.


Skomentuj