Mecz
niedziela, 23.09.2007, 17:00
Graliśmy dzisiaj mecz w piłkę nożną o Mistrzostwo Świata. Oto parę danych odnośnie stadionu:
- nawierzchnia: sztuczna murawa
- powierzchnia: pół boiska piłkarskiego
- bramki: prawie pełnowymiarowe
- widzów: paru
Grało się bardzo przyjemnie, łącznie było z 12 osób, podzielonych na zespoły białokoszulkowych i ciemnokoszulkowych + Jarno. Ja z Michałem wylądowałem w drużynie czarnokoszulkowej, Sławek doszedł do białych. Po pierwszej połowie moja drużyna przegrywała 4:2, do przerwy strzeliłem jedną bramkę, zaliczyłem jedną asystę oraz oddałem jedno atomowe uderzenie, które Sławek sparował na poprzeczkę, piłka odbiła się od niej, następnie od ziemi, znowu od poprzeczki, znowu od ziemi, znowu od poprzeczki i spadła w ręce bramkarza. Gola nie było a szkoda, bo już takiej życiówki mieć nie będę :)
W drugiej połowie na dzień dobry ktoś mnie przypadkowo kopnął kolanem w udo (normalnie chciało się krzyknąć vittu), więc ciężej się już biegało. Ogólnie mecz przegraliśmy 11 do iluś tam, moje statystyki wyglądają tak:
- bramek: 1
- asyst: 4
- zmarnowanych sytuacji 100%: 1
- kontuzje: 1
Pogoda dopisała, wstępnie umówiliśmy się, że w bliskiej przyszłości jeszcze zagramy. Mam nadzieję, że śnieg będzie w tym roku później niż zwykle :P Niestety, wyczerpały mi się baterie w aparacie, więc zdjęć ze spotkania nie będzie.
Ze względu na późno zjedzone śniadanie oraz ogólną niechęć do zjedzenia obiadu po meczu, być może pobiję dzisiaj rekord w dziedzinie najbardziej oszczędnego dnia. Dotychczasowy rekord, ustanowiony kiedyś tam wynosił 2,10€, dzisiaj być może uda mi się zamknąć dzień w kwocie 0€.


