Recenzja efektownej strony internetowej

W dobie eksplodującej popularności zaawansowanych technologii Web 2.0, technikach tworzenia nowoczesnych stron internetowych, działających w różnych środowiskach i bez względu na rodzaj komputera, systemu czy użytkownika, zdarzają się strony perełki.
Ostatnio spędziłem dużo czasu surfując po stronie doradztwa finansowego jednej z firm (notabene zajmującej się raczej akwizycją niż doradztwem, ale to inna bajka). Długi czas surfowania nie wynikał jednak z przepastnych zasobów witryny, co raczej z powodu zupełnie skopanej nawigacji i niedopasowania formy do treści. Recenzja tej strony nie będzie pozytywna. Celem tego artykułu nie jest podważanie wiarygodności firmy, która z tego co się orientuję na rynku usług radzi sobie nienajgorzej. Napisałem taką recenzję by przestrzec innych przed stawianiem na efektowność a nie na efektywność stron w internecie. Duży budżet nie zadziała dobrze, jeśli pomysł jest zły u podstaw, bowiem podstawową zasadą, o jakiej zapomnieli twórcy tej strony jest to, że strona powinna być przede wszystkim dla użytkownika.
Najpierw w skrócie powiem, jak wygląda opisywana przeze mnie witryna. Jest to w zasadzie zlepek niepowiązanych ze sobą filmików, w których główny i jedyny aktor w garniturze w kilku zdaniach omawia wybrane zagadnienie. Wszystko jest poprzedzielane reżyserowanymi scenkami z wykorzystaniem różnych rekwizytów. Z racji wstawek filmowych, strona zajmuje bardzo dużo, długo trwa jej wczytywanie, wreszcie długo trwa dotarcie do wybranej informacji (wcześniej trzeba przejść przez mnóstwo animacji).
Zacznę od kwestii technicznych – strona nie waliduje się (nie przechodzi testu na poprawność kodu) nawet dla mocno nieaktualnych już trybów zgodności. Na stronie nie ma nic skomplikowanego poza paroma tagami HTML, a mimo to program walidujący zgłasza aż 11 błędów, z których większość to kompromitacja dla przeciętnie uzdolnionego średniozaawansowanego webmastera. Poprawienie błędów to kwestia może 3 minut, tym bardziej nie znajduję żadnego usprawiedliwienia dla autora kodu.
Po drugie, kwestia użycia technologii Flash. Nie będę tutaj obiektywny, ponieważ z natury jestem raczej przeciwko użyciu Flasha do tworzenia stron internetowych. Oczywiście, nie mówię tutaj o przypadkach użycia tej technologii do stworzenia internetowego portfolio twórczego, szkoleń i prezentacji, gdyż w tym przypadku treść pociąga za sobą uzasadnioną możliwość/konieczność wykorzystania „fajerwerków”. W wypadku tej strony wybór Flasha jako nie tyle wiodącej co jedynej technologii to totalny niewypał. Jeżeli miałbym jakąś stronę określić mianem „przerostu formy nad treścią”, to będzie to właśnie opisywana przeze mnie strona.
Użycie Flasha byłbym w stanie wybaczyć, jeśli zapewniona byłaby alternatywna nawigacja dla osób, które: albo nie mają wtyczki, albo mają słabe łącze, albo po prostu chcą szybko znaleźć coś, skopiować do schowka, wydrukować. Takiej opcji na stronie oczywiście nie ma. Brak wersji HTML automatycznie powoduje problemy z indeksowaniem w wyszukiwarkach internetowych. Nawigacja jest uciążliwa, bo przejście do menu, powrót stronę wyżej czy inne operacje poprzedzane są bezsensownymi animacjami z dużą ilością rekwizytów. Oczywiście nie muszę wobec tego wspominać, że przycisk WSTECZ w przeglądarce jest kompletnie bezużyteczny, bo nie może on działać we Flashu. Z pokazywanych filmików reżyser i jedyny aktor naprawdę musieli być dumni, ale mnie te wstawki bardziej zniechęcają niż zachęcają do skorzystania z usług firmy. Nie ma nic bardziej wkurzającego niż konieczność czekania na doładowanie kilkuset kilobajtów, żeby tylko przedostać się do innej strony. Po wczytaniu doradca efektownie znika z ekranu, po czym następuje… tak, znów następuje ładowanie, tym razem właściwej części strony, na której więcej czasu zajmuje aktorska gra (otwieranie sejfu, siadanie za biurkiem) niż faktyczne omówienie treści. Porażka.
Zawsze uważałem, że strony instytucji finansowych, banków, doradców finansowych itp. powinny się cechować elegancją i profesjonalizmem. Mówiąc profesjonalizm nie mam tu na myśli dużego budżetu (bo widać, że musiano tu wydać kupę kasy) co raczej widoczną na pierwszy rzut oka elegancję i prostotę w nawigacji. Strona powinna być użyteczna niezależnie od posiadanego łącza, przeglądarki, wtyczek, systemu itp. Ta strona tych cech nie spełnia.
Ten nietrafiony z punktu widzenia użyteczności wybór postaci prezentacji informacji o firmie jest też z drugiej strony łatwy do uzasadnienia w inny sposób. Przejrzałem całą stronę (marnując dużo czasu na rzeczone animacje i wysłuchanie wszystkiego) i stwierdzam, że treści jest tyle co kot napłakał. Większość to tak naprawdę bardziej lub mniej zakamuflowane tanie chwyty marketingowe – strona nie zawiera ani jednej rzeczowej informacji na temat oferty i pokrewnych zagadnień. Bez konkretów, bez szczegółów, bez niczego, poza oklepanymi hasłami i odnoszeniem się do emocji mniej lub bardziej podchwytliwymi sloganami. Mamy zatem do czynienia z agencją reklamową czy z doradcą finansowym? Czy te popisy przed kamerą dają w ogóle poczucie, że mamy do czynienia z profesjonalną i solidną marką? W moim odczuciu nie.
Podsumowując, uważam tę stronę jako ciekawostkę techniczną, która pokazuje nietrafiony dobór formy do treści. Strona nie spełnia standardów nowoczesnego pisania stron, jej forma jest nieprzystępna dla osób niepełnosprawnych (np. o słabym wzroku, słuchu). Strona nie wyświetli się na urządzeniach przenośnych i stacjonarnych bez wtyczki Flash, jej zawartość jest mizerna, a duża objętość, czas wczytywania danych i wszechobecne animacje są denerwujące. W finansach zaufanie to podstawa, a ono opiera się z kolei w dużym stopniu na postrzeganym profesjonalizmie firmy doradczej. Ta strona to antyreklama, zamiast podkreślać profesjonalizm firmy daje wycisk użytkownikowi, którego odstrasza marketingowa papka i brak szacunku dla internauty.
P.S. Próba kontaktu mailowego z firmą zakończyła się niepowodzeniem. Na stronie nie ma podanego adresu kontaktowego poczty elektronicznej.


